poniedziałek, 5 września 2016

Wydmińska afera lustracyjna. Kim jest TW "Bogdan"?

Jak podaje "Gazeta Warszawska" w ostatnim wydaniu z 2 września br. znany w naszej gminie Bogdan Skiba - prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Sucholasek "Teraz Sucholaski", związany także ze Stowarzyszeniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych "Gajrowskie", który swoją postać kreuje na obrońcę pamięci Żołnierzy Wyklętych w latach 80. był zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Bogdan.
Jak wynika z akt znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej Bogdan Skiba został pozyskany w 1982 r. jako tajny współpracownik. Dokumenty wskazują, iż Skibę do współpracy skłoniły "pobudki patriotyczne" - w tamtym czasie przez takowe należało rozumieć patriotyzm w rozumieniu komunistycznym. Zresztą z artykułu dowiadujemy się też, że Skiba był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Dziennikarze "Gazety" wskazują, że werbunek mógł także wiązać się z utrzymaniem pracy i pozycji. Skiba był w PRL dyrektorem w Zakładach Graficznych "Dom Słowa Polskiego". Dodatkowo w 1985 r. Skiba miał zostać konsultantem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych o pseudonimie Antymon. Skiba został wyrejestrowany w 1988 r.
Już po 1989 r. Bogdan Skiba współpracował z ludźmi związanymi z Sojuszem Lewicy Demokratycznej - następczyni PZPR, której był członkiem. Jako przykład można wymienić chociażby popieranego przez SLD w 2011 r. kandydata na senatora Stanisława Tołwińskiego - w 2015 r. Skiba był pełnomocnikiem wyborczym jego komitetu wyborczego, czy Marię Dolecką - obecną zastępcę wójta gminy Wydminy, która w 2002 r. kandydowała do Rady Powiatu Giżyckiego z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Pozostając przy sprawie Żołnierzy Wyklętych można dodać, że małżonka Bogdana Skiby - Maria Teofilska jest współautorem projektu Panteonu Żołnierzy Wyklętych, który ma powstać w Orłowie. Projekt jej współautorstwa został wyłoniony w konkursie organizowanym przez wójta gminy Wydminy Radosława Króla (http://www.wydminy.pl/%C5%BCo%C5%82nierze-wykl%C4%99ci/konkurs-na-panteon-%C5%BCw/685-projekt-panteonu-niez%C5%82omnych-%C5%BCo%C5%82nierzy-wykl%C4%99tych.html). 
"Gazeta Warszawska" podaje, że próbowała skontaktować się z Bogdanem Skibą w tej sprawie, ale ten nie odbiera telefonów, nie odpisuje na sms-y i e-maile. Mam nadzieję, że prezes Stowarzyszenia "Teraz Sucholaski" wyjaśni wątpliwości związane z jego esbecką przeszłością. Wyjaśnienia należą się przede wszystkim rodzinom Żołnierzy Wyklętych, ale także mieszkańcom gminy Wydminy i osobom zaangażowanym w pamięć o ofiarach systemu komunistycznego. 
Pojawiają się też pytania o to, czy o prawdopodobnej współpracy Bogdana Skiby z SB wiedziały władze gminy Wydminy.

Swoją drogą dla życia publicznego konieczne jest rozliczenie z komunistyczną przeszłością. Ważne jest, abyśmy wiedzieli, kto z naszych sąsiadów był donosicielem służb specjalnych PRL. O tym, że takie osoby są w gminie Wydminy wiadomo nie od dziś. Jedną z ofiar donosicieli był śp. ks. kan. Stanisław Kowalski, który opowiadał mi, że donoszono na jego działalność jako proboszcza do Służby Bezpieczeństwa. 

Fragment artykułu Roberta Wyrostkiewicza pt. "Tajny współpracownik bezpieki mecenasem Żołnierzy Wyklętych?" dostępny jest na stronie internetowej "Gazety Warszawskiej" - http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/4134-koniecznie-przeczytajcie-tajny-wspolpracownik-bezpieki-mecenasem-zolnierzy-wykletych.

sobota, 18 czerwca 2016

Kolejowo-pogodowy koniec świata

Rzadko opisuję własne wrażenia i dzielę się nimi z innymi, ale wczorajsze przeżycia zachęciły mnie do napisania kilku słów przede wszystkim dla siebie, dla własnej pamięci.

17 czerwca 2016 r. przejdzie do historii jako jeden z najbardziej niespokojnych pogodowo dni w całym kraju. 

Bilet na pociąg z Warszawy do Olsztyna kupiłem już we wtorek, żeby mieć pewność miejsca siedzącego. Na Dworcu Wschodnim pojawiłem się przed godziną 16. Gdy wychodziłem z pracy portal www.portalpasazera/trasa (strona, na której można śledzić opóźnienia) pokazywała, że IC KOLBERG z Krakowa do Olsztyna jedzie z ledwie 10 minutowym opóźnieniem. Rzeczywistość okazała się trochę inna. Na dworcu pojawiły się komunikaty o 45 minutowym spóźnieniu. Ostatecznie wyszło nawet lepiej. Pociąg zamiast o 16.03 wyjechał o 16.33. Do Nidzicy wszystko całkiem dobrze. Nawet zaplanowana przesiadka na TLK RYBAK ze Szczecina do Białegostoku miała być zapewniona. W Nidzicy przymusowy postój. Okazało się, że trasa pomiędzy Nidzicą a Olsztynkiem jest zablokowana przez powalone drzewa i zerwaną sieć trakcyjną Kierownik pociągu po telefonie od dyspozytora PKP Intercity informuję, że pociąg nie pojedzie dalej, zostaną podstawione autobusy, które zawiozą nas dalej, ale pojawią się za ok. 2 godziny. Po 50 minutach dyżurny ruchu przez megafon informuje o odwołaniu pociągu TLK KORMORAN Katowice - Olsztyn (który skomunikowany jest w Olsztynie z REGIO do Ełku - ostatni pociąg do Wydmin, do domu) i skierowaniu tego pociągu drogą okrężną przez Iławę. Pomyślałem sobie, że już nie dojadę do Wydmin, że lepiej było jechać KORMORAN-em. Dyspozytor nie poinformował kierownika, czy w Olsztynie będziemy mieli skomunikowanie z połączeniem na Ełk. Po ponad godzinnym postoju w Nidzicy kierownik pociągu informuje, że autobusów jednak nie będzie, a pociąg pojedzie do Olsztyna... przez Działdowo, Iławę i Ostródę. Czyli robimy cofkę do Działdowa. Ludzie pospiesznie wracają do pociągu. Dojeżdżamy do Iławy. Tam na peronie stoi TLK KORMORAN. Ludzie z KORMORAN-a pospiesznie opuszczają pociąg przesiadają się do nas. Jest informacja, że nasz pociąg pojedzie, gdy zostanie do niego podstawiona lokomotywa spalinowa, bo jest zerwana sieć między Iławą a Ostródą. Zdziwiłem się, bo IC KOLBERG jest zestawiony z elektrycznych zespołów trakcyjnych tzw. FLIRT-ów. PKP Intercity próbuje podłączyć spalinówkę. Nie udaje się, co mnie nie dziwi, bo to inny sprzęg. Kierownik informuje, że IC KOLBERG zakończył bieg w Iławie i do Olsztyna mamy dojechać składem TLK KORMORAN, z którego to przesadzono ludzi do nas. W międzyczasie jestem w kontakcie z kumplem, który jedzie TLK RYBAK z Gdańska do Giżycka. Mówi mi, że stoją w Olsztynie i czekają na nasze pociągi - na pociągi z Krakowa, Katowic i Zielonej Góry. Podobnie jak my, wie niewiele. Informuje mnie też, że pociąg REGIO do Ełku już odjechał. Na ludzi w kierunku Ełku czeka TLK RYBAK. Dzwonię do mamy, która jest kierownikiem pociągu, aby zadzwoniła do kolegi z pociągu REGIO do Ełku, co się dzieje. Oddzwania. Okazuje się, że pomiędzy Olsztynem a Łęgajnami na szynobus spadło drzewo i uszkodziło szynobus, uszkadzając też trakcję. Trasa jest zablokowana. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Szynobus został jednak uszkodzony. Dalej kontynuował podróż z półtoragodzinnym opóźnieniem. 

Dojeżdżamy w końcu do Olsztyna. Tam okazuje się, że TLK RYBAK został odwołany na odcinku Olsztyn Główny - Białystok. Dalej mamy jechać autobusami. Nie wiadomo tylko do końca, gdzie te autobusy. Podbiega kierownik z IC Białystok (kojarzę go z widzenia) i kieruje nas na dworzec autobusowy. Wsiadam w autobus do Giżycka. Stamtąd mnie i kolegę z TLK RYBAK odbierze jego brat i mój serdeczny kolega. W Giżycku jesteśmy po 1 w nocy. W Wydminach przed 2. Podróż z Warszawy do Wydmin trwała więc 9 godzin. W Wydminach okazało się, że ma prądu...

To było jedno z tych doświadczeń życiowych, które będę pamiętał do końca życia i będę o nich opowiadał. 

Rano okazało się, że TLK RYBAK z Białegostoku do Szczecina też został odwołany z powodu braku składu (został w Olsztynie) i przewóz podróżnych odbywa się pociągiem REGIO z Ełku do Olsztyna.

czwartek, 28 kwietnia 2016

Wacław Strażewicz musi odejść!

W czwartek, 28 kwietnia 2016 r., podczas sesji Rady Powiatu Giżyckiego złożono wniosek o odwołanie Wacława Strażewicza (PSL) z urzędu Starosty Powiatu Giżyckiego. Wniosek podpisało sześcioro radnych, w tym bohaterka antykomunistycznej opozycji i wieloletnia dyrektor giżyckiego szpitala Halina Sarul, przewodnicząca Rady Powiatu Giżyckiego Monika Łępicka-Gij - była wójt gminy Wydminy oraz inny mieszkaniec Wydmin Jan Krysiuk - przewodniczący Komisji Rewizyjnej Rady Powiatu, szef giżyckich struktur Prawa i Sprawiedliwości, a także Lidia Należyty - była burmistrz Rynu.
Radni zarzucają staroście nieprawidłowy nadzór nad działalności szpitala powiatowego w Giżycku i chaos związany z jego funkcjonowaniem.
Odwołanie starosty oznacza odwołanie całego Zarządu Powiatu, w którym oprócz Strażewicza zasiada Mirosław Dariusz Drzażdżewski (PO) - wicestarosta, Henryk Dadełło (PO), Mateusz Sieroński (PSL), Rafał Ciechanowicz (PSL).
Do odwołania Starosty konieczna jest większość 2/3 ustawowego składu Rady Powiatu, w przypadku Powiatu Giżyckiego to 11 radnych. Pod wnioskiem podpisało się sześcioro radnych, co oznacza, że do większości brakuje jeszcze pięciu. Odwołanie Starosty jest bardzo możliwe, ponieważ pod wnioskiem o jego odwołanie podpisali się nie tylko ludzie utożsamiani z dotychczasową opozycją skupieni wokół Haliny Sarul, ale również politycy, których można było zaliczyć do koalicji: Lidia Należyty do Rady weszła, podobnie jak Strażewicz z PSL, a Monika Łępicka-Gij z listy tego samego komitetu, co wicestarosta Drzażdżewski. W moim przekonaniu, wniosek o odwołanie starosty nie jest rozgrywką polityczną, ale próbą rozwiązania trudnej sytuacji szpitala i całego powiatu giżyckiego, o czym świadczy brak podziałów politycznych autorów wniosku, są pod nim podpisy ludzi kojarzonych z PSL, PO i PiS.
Czy tonący szpital zatopi "niezatapialnego Wacława"? Odpowiedź na to pytanie poznamy najprawdopodobniej na najbliższej sesji Rady Powiatu Giżyckiego.
Wacław Strażewicz rządzi powiatem giżyckim od początku jego powstania, czyli od 1 stycznia 1999 r. Przez cały ten okres był starostą, z wyjątkiem kadencji 2010-2014, kiedy to z Mirosławem Dariuszem Drzażdżewskim zamienili się stołkami.

piątek, 8 kwietnia 2016

Rada Gminy Wydminy jednak po stronie komunistycznych oprawców

W marcu informowałem, że złożyłem wniosek o zmianę nazwy ulicy 40-lecia PRL w Wydminach.
Przewodnicząca Rady Gminy Wydminy Grażyna Plato poinformowała, że Rada Gminy Wydminy nie zajmie się sprawą dekomunizacji ulicy 40-lecia PRL w Wydminach, ponieważ mieszkańcy tej ulicy są temu przeciwni. Rozumiem, że konsultacje w tej sprawie Grażyna Plato przeprowadziła z najbardziej znaną mieszkanką tej ulicy - Marią Dolecką - zastępcą wójta gminy Wydminy, w przeszłości kandydatką Sojuszu Lewicy Demokratycznej (poprzedniczki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej) do Rady Powiatu Giżyckiego.
Taka postawa Rady Gminy Wydminy pokazuje jasno, że większość w Radzie Gminy nie chce zerwać z gloryfikowaniem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.
Tym samym warto zaznaczyć, że władze gminy Wydminy są obłudne, ponieważ z jednej strony czczą Żołnierzy Wyklętych, którzy ginęli z rąk funkcjonariuszy PRL, a z drugiej upamiętniają system komunistyczny, z którym Żołnierzy Wyklęci walczyli.
Moim zdaniem, postawa władz gminy Wydminy w stosunku do Żołnierzy Wyklętych nie jest autentyczna, a ma na celu zbicie kapitału politycznego. Wydaje się, że to tylko cyniczna gra lokalnych polityków, dla których najważniejsza jest popularność, a coś takiego jak IDEA czy WYŻSZE CELE są im obce.

Rada Gminy Wydminy swoją postawą udowodniła, że w rzeczywistości stoi po stronie komunistycznych oprawców (to system PRL odpowiada za zbrodnie stalinowskie, prześladowania Kościoła katolickiego, masakrę Poznańskiego Czerwca w 1956 r., masakrę na Wybrzeżu w 1970 r., masakrę Radomia i Ursusa w 1976 r., za ofiary stanu wojennego, za masakrę robotników w Kopalni "Wujek" w Katowicach, za zabójstwo Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki, za kampanię antysemicką w 1968 r., za cierpienia wielu córek i synów Narodu Polskiego).

Jarosław Kaczyński swego czasu powiedział: "My stoimy tu gdzie wtedy, oni tam gdzie stało ZOMO". Rada Gminy Wydminy najwyraźniej ustawiła się w jednym szeregu z zomowcami.

Jezus w Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 6,19) powiedział, że nie można służyć Bogu i Mamonie, a radni z Wydmin tacy właśnie chcą być - służyć i Bogu i Mamonie, tj. i antykomunistom, i komunistom. Tak się nie da. Dobrze, że pokazaliście, kim naprawdę jesteście i co sobą reprezentujecie. Mój wniosek miał przede wszystkim na celu pokazanie prawdziwej twarzy wydmińskiej władzy. Przykro to pisać, ale w moim odczuciu fałsz wylewa się z ich decyzji. Niestety, drodzy mieszkańcy Gminy Wydminy - takich macie reprezentantów. Cieszę się, że to nie są moi reprezentanci, bo bym się spalił ze wstydu.


wtorek, 1 marca 2016

Uhonorujmy wieloletniego proboszcza, zmieńby haniebną nazwę ulicy

Daniel Domoradzki
Do:
Rada Gminy Wydminy

za pośrednictwem

Przewodniczącego Rady Gminy Wydminy

 

WNIOSEK

Na podstawie art. 242 § 1 w zw. z art. 241 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t. j. Dz. U. z 2016 r., poz. 23, dalej k.p.a.) składam wniosek o zmianę nazwy ul. 40-lecia PRL w Wydminach na ulicę Księdza Prałata Stanisława Nowaka.

Uzasadnienie

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej daje każdemu obywatelowi Rzeczypospolitej prawo składania skarg i wniosków do organów administracji publicznej. Katalog spraw, które są objęte wnioskiem jest katalogiem otwartym, na co wskazuje zwrot „w szczególności” użyty w art. 241 k.p.a.

Zgodnie z art. 18 ust. 2 pkt 13) ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (t. j. Dz. U. z 2015 r., poz. 1515 ze zm.) do wyłącznej właściwości rady gminy należy podejmowanie uchwał w sprawach nazw ulic będących drogami publicznymi.

Mając na uwadze powyższe, właściwym organem administracji publicznej do rozpatrzenia niniejszego wniosku jest Rada Gminy Wydminy.

Ksiądz Prałat Stanisław Antoni Nowak urodził się 31 marca 1929 r. w Pierowej Woli z rodziców Aleksandra i Bronisławy z domu Dudkowskiej. W czasie okupacji hitlerowskiej pracował w gospodarstwie rolnym rodziców. W 1943 r. zmarła jego matka Bronisława, a w 1945 r. ojciec Aleksander. Mając zaledwie 16 lat młody Staś został sierotą. Po wojnie kontynuował rozpoczętą jeszcze w II RP naukę w szkole powszechnej, a następnie w Zawodowym Gimnazjum w Krośniewicach. W 1948 r. wstąpił do Niższego Seminarium Duchownego Księży Pallotynów w Chełmie. Po zdanej maturze, w 1951 r., wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego „Hosianum” w Olsztynie. 24 czerwca 1956 r. otrzymał w Konkatedrze św. Jakuba w Olsztynie święcenia kapłańskie z rąk biskupa pomocniczego podlaskiego Mariana Jankowskiego. Pracował jako wikariusz w Parafii św. Mikołaja w Elblągu. W roku 1961 objął probostwo Parafii w Wiśniowie Ełckim (gm. Prostki), by po trzech latach zostać proboszczem Parafii w podolsztyńskich Klewkach i prokuratorem Warmińskiego Seminarium Duchownego w Olsztynie oraz prokuratorem Kurii Biskupiej Diecezji Warmińskiej. W 1972 r. otrzymał tytuł kanonika honorowego Warmińskiej Kapituły Katedralnej we Fromborku. Od 22 czerwca 1976 r. sprawował funkcję administratora, a następnie proboszcza Parafii Chrystusa Zbawiciela w Wydminach. Misję swą pełnił aż do roku 2002, kiedy to przeszedł na emeryturę.

Ksiądz Stanisław Nowak pełnił także funkcje delegata biskupiego ds. ekonomicznych w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Ełckiej, członka Komisji ds. Struktur Diecezjalnych I Synodu Ełckiego. 25 lutego 1994 r. otrzymał godność kapelana honorowego Jego Świątobliwości.

Zmarł 15 września 2010 r. w Lidzbarku Warmińskim po długiej i ciężkiej chorobie. Został pochowany na Cmentarzu Komunalnym w Mazuchówce.

Ksiądz Stanisław Nowak to jedna z najwybitniejszych postaci związanych z gminą Wydminy. Osoba będąca wspaniałym duszpasterzem, gospodarzem i przyjacielem swoich parafian. O jego zasługach najlepiej zaświadczyli sami mieszkańcy gminy Wydminy tłumnie przybywając na Jego uroczystości pogrzebowe. Wydminy zasługują na to, aby jedna z wydmińskich ulic nosiła Jego imię.

Uzasadnieniem dla zmiany nazwy ul. 40-lecia PRL jest poza tym fakt, że Polska Rzeczpospolita Ludowa była państwem totalitarnym wyznającym idee komunistyczne, a ustrój tego państwa został narzucony przez inne państwo totalitarne, jakim był Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Art. 13 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej stanowi, iż zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa. Konstytucja RP zrównuje więc ze sobą nazizm, faszyzm i komunizm, dając wyraz swojej dezaprobacie dla wszystkich ustrojów totalitarnych. Art. 256 Kodeksu karnego również penalizuje propagowanie ustroju faszystowskiego lub innego ustroju totalitarnego.

Kolejnym argumentem za usunięciem z przestrzeni publicznej Wydmin haniebnej nazwy tej ulicy jest uchwała Senatu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 19 lutego 2016 r. w sprawie wniesienia do Sejmu projektu ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej. Ustawa ta po jej uchwaleniu i wejściu w życie będzie nakładała na samorządy zakaz nadawania nazw ulicom propagującym słusznie miniony system. Art. 1 ust. 2 projektu ustawy zakłada, że za propagujące komunizm uważa się także nazwy odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944–1989. Ulica 40-lecia PRL z całą pewnością mieści się w tym katalogu. Dobrze dzieje się, że 27 lat pod upadku komunizmu Państwo Polskie rozpoczyna proces dekomunizacji przestrzeni publicznej.

Przypomnę, że w zeszłej kadencji Rady Gminy Wydminy i Wójta Gminy Wydminy (2010-2014) złożyłem w imieniu organizacji, którą wówczas reprezentowałem, tożsamy wniosek. Do pisma przewodniego został załączony projekt uchwały, którego jestem autorem. W tym miejscu wyrażam zgodę na wykorzystanie moich praw autorskich do tego projektu celem podjęcia uchwały w sprawie zmiany nazwy ulicy 40-lecia PRL w Wydminach i nadania jej nazwy ulicy Księdza Prałata Stanisława Nowaka. W tym miejscu przypomnę, że przeciwko temu projektowi wypowiadali się radni poprzedniej i obecnej kadencji Ryszard Żygieło i Roman Paluch. Za pozostawieniem nazwy ulicy 40-lecia PRL opowiadał się także Radosław K. wykonujący funkcję wójta gminy Wydminy mówiąc, że PRL jest elementem naszej historii. Żywię nadzieje, że osoby te zmieniły zdanie, zwłaszcza, że i tak nastąpi obligatoryjna kasacja nazwy tej ulicy. Myślę, że gmina Wydminy sama powinna rozliczyć się z historią i skasować haniebną nazwę nadaną przez ludową władzę Wydmin w latach 80. niż być do tego zmuszonym na drodze ustawowej. Swoją drogą obłudne jest czczenie przez władze gminy Żołnierzy Wyklętych, którzy walczyli z Polską Ludową i systemem komunistycznym, który PRL wyznawała, i jednocześnie propagowanie idei Żołnierzom Wyklętym wrogiej poprzez pozostawienie gloryfikacji PRL przejawiającej się w upamiętnieniu nazwy jednej z wydmińskich ulic.

Przypominam, iż zgodnie z art. 244 § 1 w zw. z art. 237 § 1 k.p.a. Rada Gminy Wydminy ma obowiązek rozpatrzeć wniosek bez zbędnej zwłoki nie później niż w ciągu miesiąca. Niezałatwienie wniosku w terminie skutkuje bezczynnością (art. 244 § 1 w zw. z art. 237 § 4 w zw. z art. 37 k.p.a.). W związku z tym, wnoszę o rozpatrzenie wniosku na najbliższej sesji Rady Gminy Wydminy.

Jednocześnie wzywam inne osoby, grupy i organizacje, którym zależy na niegloryfikowaniu poprzedniego systemu o poparcie mojego wniosku.

Do radnych zaś apeluję, aby jasno opowiedzieli się po której są stronie: komunistycznych oprawców czy ofiar PRL-u.
/-/
Daniel Domoradzki

Wniosek został przesłany do wiadomości Wojewody Warmińsko-Mazurskiego Artura Chojeckiego oraz Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Łukasza Kamińskiego.

piątek, 22 stycznia 2016

Sąd: Wójt Wydmin Radosław Król częściowo winny, częściowo niewinny

Dzisiaj, tj. 22 stycznia 2016 r., w Sądzie Rejonowym w Giżycku zapadł wyrok w sprawie "afery żwirowej", w której na ławie oskarżonych zasiadł wójt gminy Wydminy Radosław Król.

Sąd uznał Króla za winnego popełnienia części zarzucanych mu czynów i wydał w stosunku do nich wyrok warunkowo umarzający postępowanie karne wyznaczając okres próby na 1 rok oraz nawiązkę na rzecz Skarbu Państwa w wysokości 2,5 tys. zł, którą będzie musiał zapłacić. Sąd uniewinnił Króla od zarzutów dotyczących naruszenia Prawa budowlanego.

Co oznacza ten wyrok, jeśli się uprawomocni?

Po pierwsze, Król nie straci mandatu wójta gminy Wydminy, pomimo tego, że został uznany winnym popełnienia przestępstwa. W 2014 r. w odniesieniu do samorządowców weszły w życie nowe przepisy Kodeksu wyborczego. Do 2014 r. wyrok warunkowo umarzający postępowanie powodował utratę biernego prawa wyborczego i co za tym idzie, utratę funkcji wójta gminy. W poprzedniej kadencji Sejmu, w której większość miała koalicja Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, zmieniono przepisy i od 2014 r. tylko wyrok skazujący na karę pozbawienia wolności skutkuje utratą funkcji w samorządzie terytorialnym.

Po drugie, wyrok ten zostanie wpisany do Krajowego Rejestru Karnego i będzie można mówić o Radosławie Królu, że jest przestępcą bez narażania się na odpowiedzialność karną.

Wyrok nie jest prawomocny i zarówno Radosław Król, jak i Prokuratura mogą się od niego odwołać do Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Przypomnę, że w 2009 r. ten sam Sąd i w tym samym składzie osobowym (Sędzia Tomasz Zieliński) za popełnienie podobnego przestępstwa skazał nieżyjącego już wójta gminy Wydminy Tomasza Pieluchowskiego. Dla Pieluchowskiego sąd nie był jednak tak łaskawy i skazał go na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu, co wyeliminowało go nie tylko z polityki, ale i z życia zawodowego nauczyciela. Nie powinny więc dziwić, po porównaniu takich spraw, wyniki sondy SMS w ostatnim programie TVP1 "Debata", z których wynika, że ok. 90% osób biorących w niej udział uznało, że polski wymiar sprawiedliwości nie jest sprawiedliwy.

Osoba honorowa po takim wyroku (w którym została uznana za przestępcę, w przypadku jego uprawomocnienia) powinna zrezygnować z piastowanego stanowiska. Pełnienie funkcji publicznej powinno wiązać się z wyższymi standardami etycznymi i moralnymi.

środa, 20 stycznia 2016

Daniel Domoradzki oczyszczony z zarzutów

Był początek 2014 roku. Roku, w którym odbywały się wybory samorządowe. Choć do rozpoczęcia kampanii wyborczej pozostawało jeszcze kilka miesięcy, w Wydminach już powoli widać było przedwyborczą gorączkę. Wójt Radosław Król już szykował się do wyborów.
Tymczasem o popełnienie czynu zabronionego zostaje oskarżony jeden z głównych politycznych przeciwników Radosława Króla, wymieniany przez wiele osób jako ewentualny kandydat opozycji w wyborach na wójta gminy Wydminy - Daniel Domoradzki.
Ówczesny prezes spółki komunalnej Grzegorz Sobotka, jeden z liderów Polskiego Stronnictwa Ludowego w powiecie piskim, oskarża mnie o zniszczenie mienia tejże spółki. Próbuje zrobić wszystko, aby postawić mi zarzuty o popełnienie przestępstwa. Do kampanii przeciwko mnie niebawem włącza się opłacana z gminnej kasy "Gazeta Giżycka" (prenumeraty, ogłoszenia, boks informacyjny) oraz Stowarzyszenie Przyjaciół Sucholasek "Teraz Sucholaski", które nawet nie ukrywało, że popiera Radosława Króla.
O rzekomej sprawie nie dowiedziałem się z Policji czy od Prezesa Sobotki, ale od redaktora "Gazety Giżyckiej". Postępowanie wyjaśniające prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Giżycku, na czele której stoi Komendant Andrzej Mazurek, na którego złożyłem wcześniej skargę do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie w związku z próbami inwigilacji mojej osoby przez jednego z funkcjonariuszy KPP w Giżycku, a prywatnie małżonka sekretarz gminy, której szefem jest wspomniany wcześniej wójt gminy Wydminy. To ten sam Komendant Mazurek, o którego "standardach" na blogu pisałem przypominając historię filmu "Układ zamknięty". Dziś mogę powiedzieć, że faktycznie czuje się jak bohater filmu tego rodzaju.
Przez miesiące nie byłem informowany o tym, czy sprawa została wszczęta czy została umorzona. W październiku 2014 r. dowiaduje się PISEMNIE, że Policja w Giżycku zarzuciła mi zniszczenie mienia na szkodę Grzegorza Sobotki. Nie zostałem nawet wezwany na przesłuchanie. Policja chciała wszystko załatwić zaocznie. To są dopiero "standardy" demokratycznego państwa prawnego!

Po tym, gdy sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Giżycku, dowiedziałem się z akt sprawy, że nie ma żadnego obiektywnego dowodu przeciwko mnie. Nie zabezpieczono żadnych śladów, odcisków, danych świadczących o moim sprawstwie. Całe postępowanie było prowadzone z góry postawioną tezą - winny ma być Domoradzki. W aktach sprawy znalazły się nawet materiały, które nie mogą zostać uznane za dowód, ponieważ został zebrany z naruszeniem prawa. Cel był wiadomy - wyeliminowanie Domoradzkiego z gminnego życia politycznego przed wyborami samorządowymi.
Proszę sobie wyobrazić, że w sprawie nie pojawiły się, można powiedzieć, dowody, które powinny być pierwszorzędne w sprawie - czyli rzekomo zniszczona tablica i parapet okienny. Niczego takiego tam nie było. Oskarżenie zostało oparte na wątpliwych zeznaniach świadków. Jeden z nich jest synem urzędniczki na kierowniczym stanowisku w Urzędzie Gminy, która czerpie dodatkowy dochód z remontowania i naprawy gminnych samochodów. Przetargu na te zamówienie nie przeprowadzono. Drugi ze świadków w pierwszych miesiącach 2014 roku, dostał zatrudnienie w Urzędzie Gminy, dostał jak w Wydminach już nie raz bywało bez konkursu. Nawiasem tylko przypomnę, że gdy w 2013 r. zgłosiłem się do konkursu na stanowisko urzędnicze, konkurs został unieważniony i następnie ogłoszony kolejny, w którym zmieniono warunki formalne, abym już wystartować nie mógł.
Pozostali świadkowie również byli uzależnieni w sposób bardziej czy mniej pośredni od wójta lub spółki.
Jeden ze świadków na zlecenie Grzegorza Sobotki sporządził (rzecz jasna nie za darmo) nawet kosztorys szkód, który miał posłużyć za dowód w sprawie. Jak sam zeznał został polecony przez jednego z prawników Radosława Króla - Marcina Adamczyka - kandydata PSL na prezydenta Olsztyna w ostatnich wyborach samorządowych. Niestety dla Sobotki, na podstawie przepisów w sprawie o postępowanie o wykroczenie, ani kosztorys, ani zeznania tego świadka, nie mogły posłużyć za dowód w sprawie. Dlaczego? Bo taki kosztorys może sporządzić jedynie biegły sądowy, a nie osoba, której zlecił to podmiot prywatny.

18 stycznia 2016 r. Sąd nie przychylił się do wniosku Policji o ukaranie, czym zostałem oczyszczony z zarzutów. Co prawda, Policja może jeszcze złożyć apelację do Sądu Okręgowego w Olsztynie, ale robiąc to, tylko się ośmieszy. Mam dodatkową satysfakcję, że w procesie broniłem się sam bez korzystania z pomocy obrońcy.

Środowisku politycznemu związanemu z obecnym wójtem po raz kolejny nie udało im się mnie zniszczyć. Dlaczego piszę - po raz kolejny? Ze źródeł zbliżonych do Urzędu Gminy dotarła do mnie informacja, że w 2013 r. sekretarz gminy Alina Romanowicz złożyła na Policji zawiadomienie o rzekomym popełnieniu przeze mnie przestępstwa stalkingu na jej szkodę. Sprawa nawet nie została wszczęta. Ludzie związani z obecnym wójtem wiele razy próbowali mnie zniszczyć, czego kolejnym przykładem mogły być zniesławiające mnie wpisy na forach internetowych, które były pisane w Gminnym Ośrodku Kultury w Wydminach.

Nie brałem udziału w wyborach samorządowych w 2014 roku, ponieważ uważam, że osoby ubiegające się o władzę, powinny być wolne od wszelkiego rodzaju zarzutów. To mnie różni od Radosława Króla czy Marii Doleckiej. Król okazał się fałszerzem dokumentów i aferzystą, a mimo to startował w wyborach. Wciąż też ciążą na nim bardzo poważne zarzuty w "aferze żwirowej" (wyrok w tej sprawie ma zapaść 22 stycznia tego roku). Jako wójt przegrywał już postępowania w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Olsztynie.
Przepraszam wszystkich, których zawiodłem nie biorąc udziału w wyborach i ustępując miejsca Królowi, przez co być może nie dokonała się w naszej gminie (jeszcze) dobra zmiana.

Teraz zamierzam dochodzić odszkodowania i zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych od Grzegorza Sobotki, "Gazety Giżyckiej" oraz autora zniesławiającego mnie artykułu w "GG", Stowarzyszenia Przyjaciół Sucholasek "Teraz Sucholaski" oraz od Aliny Romanowicz (od tej ostatniej za nieprawdziwe zarzuty dotyczące stalkingu).
W przeciwieństwie do moich przeciwników, którzy jak się przekonałem są pełni nienawiści, jestem gotów na polubowne załatwienie sporu i poddanie sprawy mediacji.


Osobiście czuje się ofiarą układu politycznego. Ludzie związani z PSL działali na rzecz skompromitowania mojej osoby, a politycy związani z Platformą Obywatelską, którzy wiedzieli o sprawie, biernie się temu przyglądali, dając na takie działania ciche przyzwolenie.


Na koniec jeszcze zwrócę Państwa uwagę na fakt braku obiektywizmu "Gazety Giżyckiej" oraz Stowarzyszenia Przyjaciół Sucholasek "Teraz Sucholaski". Moja sprawa - sprawa osoby, która nie pełniła funkcji publicznej bardzo interesowała "Giżycką" oraz Stowarzyszenie z Sucholasek. Zabrakło natomiast informacji o "aferze węgorzowej" i związanymi z nią faktami fałszowania dokumentów przez wójta gminy Wydminy oraz skarbnika gminy. Zabrakło także informacji o dokonaniu kradzieży złomu na szkodę jednego z lokalnych przedsiębiorców dokonanej przez radnego Wiesława Derezińskiego wybranego z Komitetu Wyborczego Wyborców Radosława Króla. To są właśnie obiektywne media w lokalnym wydaniu i obiektywizm ludzi związanych z wójtem.